ProperAd.pl

  • Traffic_WatchDog

Opublikowane:

13.09.2018

Kto jest kim w Afiliacji? – czyli zależności zachodzące pomiędzy podmiotami w branży afiliacyjnej.

8 min - średni czas potrzebny na przeczytanie artykułu

Inspiracją do poniższego tekstu była dyskusja, która odbyła się ostatnio na facebookowej grupie poświęconej branży finansowej w afiliacji. Temat (w znacznym uproszczeniu) zaczął się od pytania „Od kiedy Wydawca jest konkurencją dla sieci afiliacyjnej?”. I tutaj rozpętała się ciekawa rozmowa – bo jeśli potraktujemy temat teoretycznie, to afiliacja zarabia na wydawcach, nie powinni więc oni być dla niej konkurencją, a jednak często są. Dlaczego? Spróbujemy odpowiedzieć w poniższym artykuliku.

 

Co było pierwsze?

– czyli jak powstały sieci afiliacyjne?

 

Przypomnijmy sobie na chwilę jak powstał marketing afiliacyjny i sieci same w sobie.  Uznaje się, że pierwszą platformą afiliacyjną został w 1994 roku BuyWeb, założony przez sklep internetowy CDNow oferujący płyty i akcesoria muzyczne. Twórcy BuyWeb płacili właścicielom stron internetowych poświęconych muzyce za promowanie w nich dostępnych w CDNow produktów. Kolejną firmą związaną z powstaniem afiliacji jest PC Flowers & Gifts, która pierwotnie była internetową kwiaciarnią, oferującą także upominki na różne okazje. No i w końcu Amazon, który przyczynił się do rozwoju afiliacji na skalę międzynarodową zaczynał jako księgarnia internetowa. Wszystkie te firmy pierwotnie były reklamodawcami szukającymi nowych metod na pozyskanie klientów. Więcej na temat powstania afiliacji pisaliśmy tutaj - https://properad.pl/artykul/16/Programy-partnerskie-i-sieci-afiliacyjne-skad-sie-wziely-i-co-wl, w tym tekście chcemy w ten sposób tylko podkreślić, że sieci często otwierane są przez podmioty pełniące w całej branży funkcję rekamodawcy, jako wsparcie dla podstawowej działalności firmy.

 

Jak reklamodawca został afiliantem i wydawcą?

– czyli jak zarabiać jeszcze więcej i monetyzować  posiadane zasoby.

 

Kiedy okazało się, że handel przenosi się do internetu programy partnerskie zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Szybko okazało się, że zarabiać na takiej platformie można wielotorowo. Reklamodawcy zgłaszali się do popularnych platform partnerskich prosząc aby dodały do swoich katalogów także ich kampanie. Tak powstałe sieci afiliacyjne zarabiały na prowizji i zaczęły generować własne przychody, a nie tylko wspierać biznes, który pierwotnie miały promować. W końcu ktoś zaczął się zastanawiać - czemu nie pójść o krok dalej?

Musimy tutaj podkreślić, że opisany schemat absolutnie nie dotyczy wszystkich sieci afiliacyjnych, wręcz przeciwnie – jedynie ich niewielkiej części. Istnieją afiliacje poświęcone wyłącznie działalności, do której zostały powołane, a w wielu innych, generujących zyski na kilka sposobów, do poszerzania działalności mogło dojść zupełnie inaczej. Opisujemy jedynie przykładową sytuację, która z pewnością była prawdziwa w przypadku niejednego programu partnerskiego, nie jest ona jednak w żaden sposób wzorem.

Wiele afiliacji, zwłaszcza te, które powołane zostały aby zwiększyć obroty popularnych e-sklepów, posiadało know how o tym jak tworzyć dobre witryny internetowe i pozyskać na nie odbiorców. Dzięki posiadanym od reklamodawców kampaniom miały też szeroki wachlarz produktów i usług, które mogłyby promować. Część firm posiadających swoje sieci zaczęła więc tworzyć strony internetowe pod tą samą (lub inną) marką i pozyskiwać ruch dla reklamodawców jako wydawca, generując dzięki temu jeszcze większe zyski. W ten sposób jedna firma mogła wykorzystywać swój potencjał jako każdy podmiot afiliacyjnego rynku. Ale oczywiście sposobów na to było wiele…

Firma nie musiała otwierać nowej witryny, aby zacząć działać jako wydawca. Wraz z rozwojem marketingu i rozpowszechnieniem się poczt wirtualnych co sprytniejsi właściciele e-sklepów zaczęli gromadzić dane o swoich klientach, a z czasem nawet o potencjalnych klientach (a więc osobach, które jedynie odwiedziły witrynę, ale nie dokonały w niej zakupu). Chcąc zatrzymać te osoby blisko siebie wysyłały do swoich baz danych newslettery i mailingi wykonywane na zlecenie innych reklamodawców. Dzięki temu zyski generowali użytkownicy, a nie tylko klienci witryny.

 

Nie trzeba prowadzić e-biznesu, aby zarabiać przez internet !

– czyli jak powstały strony z rankingami i porównywarki.

 

Odkąd w internecie znaleźć można prawie wszystko, popularność zyskały serwisy porządkujące treści dotyczące danych produktów i usług. Wiemy jak wiele w internecie działa porównywarek i rankingów – ProperAd dla branży afiliacyjnej jest i jednym i drugim (choć oczywiście nie tylko):). Tego typu witryny często nie oferują swoich produktów, a jedynie opisują, lub porównują te, oferowane przez reklamodawców, dodając przy okazji odpowiednie linki i zarabiając na afiliacyjnej prowizji. Bardzo wielu wydawców zarabia właśnie na serwisach tego typu. Dlaczego więc nie miały zacząć tego robić same afiliacje?

Rozważymy teraz nieco inny scenariusz. Powiedzmy, że afiliacja powstała stricte do działalności afiliacyjnej i przyciągnęła dużo reklamodawców związanych z konkretną branżą  - na przykład finansową. W pewnym momencie osoby zarządzające kampaniami o rynku finansowym wiedzą naprawdę sporo, a ich pracodawcy chcą tę wiedzę zmonetyzować. Zakłądają więc serwisy internetowe poświęcone tej tematyce, a ponieważ posiadają duże zaplecze kampanii, mogą na wszystkie pozyskiwać ruch jako wydawca, otrzymując pełną stawkę, a nie tylko prowizję za wygenerowane efekty.

Czy takie zachowanie jest fair w stosunku do współpracujących z afiliantem zewnętrznych wydawców? Nie nam oceniać, chociaż z pewnością istnieje tu pewien konflikt interesów, wszyscy działają bowiem na tym samym internetowym podwórku. Problem z pewnością zaczyna się jeśli afiliacja faworyzuje swoją działalność jako wydawca, w stosunku do reszty generujących jej obrót parterów (może się to odbywać poprzez zatajenie pewnych informacji, nierównomierne przydzielanie limitów itp.). Może to negatywnie wpłynąć na relacje sieci z wydawcami, a afiliantów na rynku nie brakuje. Z drugiej strony powiedzmy sobie szczerze, że wszyscy staramy się wykorzystywać swoją przewagę tak dobrze, jak jesteśmy w stanie. W końcu mówimy o biznesie, a nie meczu towarzyskim. Pozostaniemy tu więc bezstronni (zachęcamy jednak do konstruktywnej dyskusji w komentarzach:)).

 

Jak się połapać kto jest kim?

- czyli gdzie szukać informacji?

 

Znać swoją konkurencję to jedno, być prywatnym detektywem - drugie. Często informacje na temat tego jaka firma stoi za konkretną stroną internetową nie są podane do powszechnej wiadomości. Jeśli nie ma ich w dziale „o nas” czasem można jeznaleźć w dostępnych na serwisach stopkach i regulaminach, powiązań można też doszukiwać się w polityce prywatności. Zbieżność adresów siedzib, nazwisk pracowników czy też innych danych kontaktowych też może (choć nie musi) nie być przypadkowa. Jednak jeśli firmie zależy na tym, aby ukryć swoją prawdziwą tożsamość lub łączące ją z inną firmą relacje, z pewnością znajdzie ona sposób. Dlatego połapać się kto jest kim w danej branży często jest znacznie trudniej niż się początkowo wydaje, a ekspertów wiedzących wszystko o wszystkich jest niewielu.

 

 

Źródła

https://en.wikipedia.org/wiki/Affiliate_marketing

http://www.biznes-firma.pl/co-to-jest-marketing-afiliacyjny/17680